<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Dranienie zwierzt"> 
<author_1=Jerzy Szaniawski>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="8">
<date=1954-08-01>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Rejent mwi, e odwiedza czsto ogrd zoologiczny. Pomimo napisw Dranienie zwierzt  to brak kultury rejent zauway, i ludzie drani zwierzta. Zwaszcza lubi to robi modzie. Czemu to przypisa? Rejent wywnioskowa, e w czowieku drzemi jakie instynkty sadysty: czowiek starszy poskramia je w sobie i maskuje  modzie nie stara si tego nawet zamaskowa.
Profesor Tutka:
- Mieszkaem niegdy w wielkim miecie, rodowisku najrozmaitszych stowarzysze artystycznych, szk i kierunkw. Znalazem si jednego wieczoru w klubie pod nazw: Utwr niedugi. Poetom tego stowarzyszenia nie wolno byo napisa, czy to mow wizan, czy proz wicej ni dwadziecia i jedn linijk druku. Jeeli dodamy, e i tytu utworu i podpis autora liczono za wiersz drukarski, naley przyzna, e istotnie byy to utwory niedugie.
Na estrad wyszed poeta i zacz czyta. Tytu  Duchy. Tekst:
Na niebie gwiazdy. W dole oziminy, przecite jasn drog. Cicho, bezszelestnie sunie drog duch. Z ozimin wynurza si cie zajca zabitego przeszego roku. W cichych susach cie przebieg drog. Duch zawraca. Bowiem by duchem czowieka przesdnego. Cisza, noc, gwiazdy.
Drugi poemat...
- Przepraszam  wtrci doktr  czy ten pierwszy skoczony?
- Tak. Teraz drugi:
Korytarz, szereg drzwi, jedne z nich prowadz do mego pokoju, drzwi naprzeciwko do pokoju kobiety zawsze czarno ubranej a grajcej na harfie. Dzwonek. Otwieram. Przede mn posaniec z koszem czerwonych r. Wskazuj: naprzeciwko i zamykam drzwi. Widz w myli pokj podobny do mojego, czarn plam sukni, czerwone re i harf. Dzwonek: czowiek z koszem czerwonych r wraca. Mwi: omyka, mam adres ksidza; szukam wszdzie ksidza. A w takim razie  powiedziaem  drzwi obok.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
